• Powiat włocławski
  • Powiat inowrocławski
  • Powiat radziejowski
  • Powiat aleksandrowski
  • Powiat mogileński
  • Powiat lipnowski

Włocławek > Z dużej chmury... czyli czemu nic nie wyszło z Marszu Milczenia

Od kilku dni włocławskie media żyły zapowiadanym na sobotę Marszem Milczenia, który miał być wyrazem protestu przeciwko przemocy stosowanej wobec najmłodszych. Akcja jest pokłosiem pobicia kilka tygodni temu niespełna 2-letniego chłopca przez konkubenta matki dziecka. Maluch w stanie ciężkim walczy o życie, ale rokowania lekarzy nie napawają optymizmem.

Sprawa wstrząsnęła nie tylko Włocławkiem, odbiła się echem w całym kraju. Na Facebook'u pojawiła się inicjatywa zorganizowania marszu przeciwko przemocy. Na specjalnie do tego utworzonym profilu w bardzo krótkim czasie setki osób zadeklarowały wzięcie udziału w proteście, a jeszcze większa rzesza ludzi wyraziła poparcie dla całej akcji. Organizatorzy zapowiadali, że w marszu może wziąć udział co najmniej kilkaset osób, niektórzy twierdzili, że może ich być nawet kilka tysięcy.

W sobotnie popołudnie marsz przeszedł ulicami Włocławka, a udział w nim wzięło, w zależności od źródła informacji, od 100 do 150 osób... Znów okazało się, że ludzie potrafią działać tylko schowani za ekranami monitorów, łatwiej kliknąć >lubię to< niż opuścić mieszkanie i naprawdę wziąć udział w marszu. Jak na ponad stutysięczne miasto to naprawdę wstydliwa frekwencja.

Z drugiej strony zastanawia sens całej akcji, co tego typu marsze mogą zmienić, jeśli nadal będziemy głusi i ślepi na przemoc w naszym sąsiedztwie. W komentarzach w internecie tak wiele osób wyraża sprzeciw w bardzo dosadnych słowach, niektórzy wręcz dosłownie żądają krwi oprawcy, ale gdy za ścianą pijany sąsiad tłucze żonę i dzieci potrafią tylko podgłośnić telewizor lub założyć słuchawki na uszy, by nie słyszeć tego co się dzieje. Oburza nas nieznany nam oprawca nieznanego dziecka, a za ścianą tolerujemy przemoc, „bo to przecież nie przemoc, to tylko rodzinne sprawy sąsiada.”

Co gorsze, bardzo często w akcjach sprzeciwu wobec przemocy pierwsze skrzypce chcą grać osoby, które na co dzień sprzeciwiają się rozwiązaniom prawnym mającym tę przemoc zwalczać. Jakże często jednym tchem oburzają się na stosujących przemoc i krytykują nowe rozwiązania prawne strasząc jakimś mitycznym gender i atakiem na tradycyjną rodzinę.

Może czas wreszcie, zamiast organizować marsze i bezwartościowe akcje na Facebook'u, zacząć uświadamiać ludzi, że ich obowiązkiem jest reagowanie na przemoc w rodzinie, że telefon na policję to nie donosicielstwo, ale być może ratowanie czyjegoś życia. Tak łatwo ludziom przychodzi donoszenie na policję czy do opieki społecznej, że dzieci wychowywane przez samotną matkę nie zawsze mają na sobie czyste ubranie, ale nie reagują, gdy ojciec „porządnej” rodziny po kilku głębszych bije swoją żonę i dzieci.

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające słowa wulgarne, obraźliwe oraz szerzące treści reklamowe lub zabronione prawem zostaną usunięte.

Kod antyspamowy
Odśwież

Gorąca linia redakcji: 535 767 011

mail: redakcja@info-kujawy.pl

Informacja o ciasteczkach

Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia właściwej realizacji usług. Żadne dane użytkownika nie są gromadzone w innych celach niż statystyczne oraz funkcjonalne. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację plików cookies, ustawienia cookies można zmienić w preferencjach przeglądarki.